wtorek, 24 kwietnia 2007

Dzień w pracy

Od dwóch dni prześladuje mnie jakiś błąd w programie, staje się to pomału nużące, zamiast pracować, debuguję. Udało mi się dzisiaj wyciągnąć mojego kolegę z biura i przejść po okolicy. On jest z Kalkuty, na rolnictwie się zna lepiej niż ja. Oczywiście były problemy w komunikacji, bo jak tu nazwać rzepak, wszelkie zboża i żyjątka po angielsku, ale na migi się dogadaliśmy. U nich podobno często się podlewa uprawy, tak jak i tutaj, w Polsce zwyczaj raczej rzadko spotykany. Dodatkowo oni zbiory mają dwa, trzy razy w roku, ale to głównie ryż, który przecież zwykle "pływa" w wodzie. Rzepak zakwitł i ma piękny jasno-żółtawy kolor. Nie wiedziałem, że las jest tak blisko. Siedzimy w jednym z nowocześniejszych ośrodków astrofizycznych na świecie, obok w ESO (European Southern Observatory) anteny wystawione są do odbierania danych z satelitów, a przez nie z odległych zakątków wszechświata, a tu przysłowiowa krowa za miedzą. Płynie sobie też tu rzeczka, która przechodzi przez środek całego kampusu. Tak spokojnie, na łonie natury. W Monachium w ogóle jest mnóstwo zielni, w miejscu gdzie mieszkam są same parki i ogrody, a ptaki śpiewają od wczesnego rana do późnej nocy.

Swego czasu rozmawiałem ze swoim kolegą o Shahrukh Khanie, bardzo mi się podoba kilka jego filmów, a w szczególności "Swades" o wyprawie naukowca z NASA do ojczystych Indii, wielka miłość, piękny musikal. Pod względem kolorów, scen i ujęć teatralnych z ogromnym rozmachem uwielbiam natomiast inny film z tym aktorem z 2001 roku : "Czasem słońce, czasem deszcz" (recenzja) - "Kabhi Khushi Kabhie Gham...". To jest zupełnie inne kino w porównaniu do tego czym nas ostatnio raczą w europie, odprężająca komedia, scenografia zapierająca dech w piersiach i sceny taneczne z udziałem setek statystów z rewelacyjną zapadającą w sercu muzyką.

Brak komentarzy: