Kiedy wieczorem wracam do domu zawsze przesiadam się na stacji Odeonplatz z lini
Raz przechodziłem po deszczu swoim parkiem, na chodnik, który jest przy okazji ścieżką rowerową wyszły dżdżownice. Na początku wziąłem jedną patykiem i przeniosłem na trawę, po chwili okazało się, że jest ich multum, a mi się jakoś tak smutno zrobiło, że nikt im nie pomoże, przecież to nie ich wina, że w środku parku biegnie droga rowerowa. Zatem poprzenosiłem na trawę ich tyle ile mogłem. Trzeba cenić życie innych istot i pomagać im, szczególnie, kiedy one same o pewnych sprawach nie wiedzą. Raz natknąłem się na parę dwóch dżdżownic, jak wiadomo są one hermafrodytami, to znaczy obojnakami, kiedy przenosiłem je starałem przenieść obie naraz. Czy dżdżownice coś czują, zakochują się, mają swoje drugie połówki? Wtedy w to prawie uwierzyłem, teraz w to wątpię. W którymś z ostatnich Światów Nauki było napisane, że najprostsze emocje dopiero odczuwają ryby, a nawet one mają rozwinięte je na bardzo niskim poziomie.
Tak przeglądając wikipedię na ten temat właśnie sobie uświadomiłem, że u wszystkich ssaków wyższych, łożyskowców, przyszłe osobniki rozwijają się u matki w brzuchu. Prawie wszystkie matki były zatem połączone w szczególny sposób ze swoimi małymi, opiekują się nimi, po urodzeniu, a nowonarodzone istoty są przywiązane do swoich matek. Tak od 200 milionów lat. Czasami zastanawiam się, czy nie chciałbym być z tego powodu kobietą, mężczyznom taki stopień więzi jak między matką, a dzieckiem nigdy nie jest dany. Myślę o tym czasami ostatnio, bo moja siostra Kasia jest w ciąży i widziałem kilka razy jak rozmawia ze swoim dzieckiem. Raz byłem w kuchni, przekomiczna sytuacja, pierwszy raz to wtedy widziałem, moja siostra stoi i mówi: „O a teraz widzisz wrzucamy jajka na patelnie, o dokładnie tak…”, ja do niej podchodzę i pytam się z kim rozmawiasz, a ona lekko zmieszana odpowiada, jak to, ze swoim dzieckiem. Czasami odczuwam instynkt macierzyński, czy to możliwe? Nam mężczyznom nie jest to dane, chociaż z drugiej strony my też w tym procesie bierzemy udział, mamy z dzieckiem wspólne więzy krwi, podział kodu genetycznego przechodzi prawie pół na pół, oprócz mitochondriów, które dziedziczy się po matce, co oczywiście skwapliwie w swoich analizach wykorzystała nauka.
Raz kiedy karmiłem te myszki, przyszedł jeden chłopak, wziął parę chipsów odemnie i karmiliśmy je razem :) Zapomniałem dodać, że zwykle zostawiam trzy chipsy tuż przed wejściem do pociągu, nie chcę, aby się na mnie ludzie dziwnie patrzyli, bardzo często zanim pociąg odjedzie chipsów już nie ma…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz